Przeglądarka Kulturalna

2016/2017

Maja Dykowska

Uśmiech za oknem

Patrzę przez okno,
zza grubej ściany,
na inny świat.

Tam biegną dzieci
ze szkoły.
Śmieją się
i jedzą lody.

Pewna pani
gubi klucze,
lecz ktoś ludzki
je oddaje.

Dziewczyna patrzy
w błękitne niebo
i chwyta wysokie marzenia,
chociaż nie wiem
czy łezki nie ma w oku.

Z hałasem przejeżdża
ciężki samochód.
Próbują prześpiewać
Go ptaki i drzewa.
I chłopiec ze słuchawkami
W uszach.

Wieczorem pod latarnią
Rozstają się pocałunkiem
Ci na zawsze zakochani.

A ja siedzę
Na szpitalnym łóżku.
I mi gra tylko
kapanie kroplówki.
Chcę wyjść
W zwyczajność ulicy.
Chcę się przebudzić
wśród ludzi,
którzy mogą żyć
Radością codzienności.

 

 

2015/2016

Julia Kociela 3f

„Patriotyzm wczoraj i dziś”

Moim zdaniem „patriotyzm” to  postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie. Chęć ponoszenia za nią ofiar. Pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Są jednak pewne różnice między patriotyzmem dawniej a dzisiaj.

Często wydaje nam się, że ludziom żyjącym w czasie wojny łatwiej było się stać patriotą. W różnych okresach historycznych to słowo jest inaczej rozumiane. Zawsze jednak chodziło o dobro kraju. W czasie zaborów należało pokazać istnienie Polski i zadbać, aby język ojczysty nie poszedł w zapomnienie.  W tamtym okresie tworzyło wielu wybitnych poetów takich jak Juliusz Słowacki czy Adam Mickiewicz. Równie ważne były manifestacje i walka o niepodległość. W czasie II wojny światowej młodzi ludzie nie wahali się stanąć w pierwszych szeregach. Wielu wtedy zapłaciło najwyższą cenę- życie. Patriotami tych okresów można nazwać między innymi: poetów, uczestników powstań, żołnierzy, władców Polski.

A jak być patriotą w dzisiejszych czasach? Prawdziwy patriota w dzisiejszych czasach powinien kochać swoją ojczyznę i być w stanie dla niej poświęcić swoje życie. Potrafi on zrozumieć potrzeby jej mieszkańców, historię i stara się aktywnie uczestniczyć w jej rozwoju. Zależy mu na rozwoju kulturalnym i oświatowym społeczeństwa.Zachowuje szacunek do symboli narodowych. Chroni tradycje. Niestety coraz częściej one zanikają.  Pod wpływem innych państw zmieniamy się i tracimy swoją odrębność. Patriota dba o dobre imię kraju również poza jego granicami. Ważne jest również przestrzeganie  prawa i branie udziału w uroczystościach narodowych. Patriotami współczesnymi można nazwać sportowców, poetów, noblistów  i innych Polaków zasłużonych takich jak Lech Wałęsa, Jan Paweł II, Wisława Szymborska, Justyna Kowalczyk, Robert Lewandowski, Anita Włodarczyk i wiele innych.

Trafnie o patriotyzmie powiedział  J. F. Kennedy "Nie pytaj co kraj zrobił dla ciebie, zapytaj, co ty zrobiłeś dla kraju". Warto być patriotą, bo nie jest to trudne, a możemy zrobić dużo dla ojczyzny.

 

Maja Dykowska 3F

Marta przyjechała do domu swojej niedawno zmarłej babci. Musiała wreszcie uporządkować pozostałe po niej przedmioty.

Z początku szło jej bardzo łatwo. Pamiątki rodzinne, co cenniejsze bądź przydatniejsze przedmioty pozostawiała sobie, część planowała sprzedać, a jeszcze inne oddać dla biednych. Już myślała, że zaraz będzie mogła wyjść z domu, z którym wiązało się tyle cudownych wspomnień. Teraz każde wspomnienie babci sprawiało jej ból, nie pogodziła się jeszcze ze stratą, musiała dać sobie więcej czasu. Gdy weszła na strych, zobaczyła tylko jedną malutką skrzyneczkę, stojącą na samym środku pomieszczenia i oświetloną promieniami słońca wpadającymi przez dachowe okienko.

Nie czekając dłużej, otworzyła ją. W środku na samym wierzchu leżało zdjęcie. Przedstawiało trójkę młodych ludzi. Dziewczynę, może czternasto-, piętnastoletnią, w wyraźnie brudnej sukience i rozpadających się butach, w ręce, jakby trochę desperacko ściskała mały pistolet. Za nią stali dwaj chłopcy. Wyraźnie starsi, chyba około osiemnastoletni. Twarze mieli ubrudzone jakąś ciemną substancją, może smołą, a ubrania porwane. Jeden z nich miał zabandażowane ramię. Obaj trzymali wiatrówki. Wszystkich łączyło to, że mieli biało – czerwone opaski na ramionach. Pod zdjęciem leżała łuska od naboju nawleczona na rzemyk, ktoś chyba nosił ją jako pamiątkę, albo talizman. Dalej leżał notes w czarnej oprawie. Po otwarciu okazał się pamiętnikiem, o pożółkłych lekko pofalowanych od wilgoci kartkach, zapisanych pięknym pismem babci. Marta już miała zacząć go czytać, kiedy jej uwagę przykuł ostatni przedmiot w skrzynce – lekko nadpalona biało – czerwona opaska.

Dziewczyna przyglądała się temu wszystkiemu przez chwilę,  po czym otworzyła po raz drugi notatnik i zaczęła czytać.

Po dwóch fascynujących godzinach znała całą historię powstania warszawskiego z perspektywy babci. Była nią dogłębnie wzruszona. Dowiedziała się, że ludzie ze zdjęcia to babcia, dziadek i ich przyjaciel, który zginął, ratując ich od wrogich strzałów. Zasłonił ich, nie zważając na to, że zginie. Umierając wypowiedział słowa: „Ginę za mój kraj, który kocham szczerze, i za was, ludzi, którzy go tworzą.”

Marta przycisnęła do piersi pamiętnik oraz opaskę i rozpłakała się. Dopiero w tej chwili zrozumiała, jak dużo poświęcili jej rodacy, aby mogła żyć w wolnym i niepodległym kraju. Czuła się z nich dumna i chciała zostać patriotką jak oni. Jednak nie wiedziała, jak to zrobić.

Po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że może przede wszystkim poznać jak najlepiej historię swojego narodu, dokładniej zgłębić jego kulturę i robić wszystko, aby w Polsce żyło się lepiej.

I tak to jest, że kiedyś za kraj się walczyło, a teraz trzeba tylko się starać, żeby było w nim coraz lepiej. Patriotyzm się zmienia, bo zmieniają się czasy, ale wciąż nie umarł.

 

 

2015/2016

Recenzje wakacyjnych lektur

Matylda Turska IIIC

,,1945 Wojna i Pokój’’

Jedną z książek, które miałam okazję przeczytać w trakcie minionych wakacji, jest ,,1945 Wojna i Pokój’’ Magdaleny Grzebałkowskiej. Autorka stała się sławna w całej Polsce dzięki debiutowi ,,Beksińscy. Portret podwójny’’. Zwykle nie sięgam po polskie lektury, a na powyższą trafiłam zupełnie przypadkiem. Mogłoby się wydawać, że dla młodego odbiorcy książka poruszająca tematy historyczne nie jest trafnym wyborem. Sama nie jestem fanką takich dzieł. Jednak wbrew pozorom autorce udało się stworzyć reporterską opowieść, która jest w stanie zaciekawić losami naszego kraju każdego nastolatka.

,,1945 Wojna i Pokój’’ przybliża nam sytuację naszej ojczyzny tuż po zakończeniu II wojny światowej, mówi stosunkach polsko niemieckich, ukraińskich i radzieckich . Jest to zbiór niezwykle poruszających reportaży opowiadających m.in. o zatopieniu okrętu ,,Wilhelm Gustloff’’ o rodzicach, którym dzieci umierały z zimna w ramionach. O wysiedleńcach. O tych , którzy musieli zabijać, którzy nie mieli domu. Ostatni świadkowie, kaci i ofiary, wydarzeń z 1945 roku opowiadają swoje historie. Większość osób uważa, że nastał wtedy pokój, rozpoczęliśmy zwykłe życie. Ale prawda jest o wiele brutalniejsza.

Dzięki książce Magdaleny Grzebałkowskiej zobaczyłam zdarzenia sprzed 70 lat oczami zwykłego człowieka, ojca, nastolatka, chłopca, który żył w tamtym czasie. Nie mogłam uwierzyć jak wiele zła potrafi z nas wyzwolić wojna, jacy jesteśmy bezlitośni, jak cierpią niewinni cywile. Ludzie są okrutni, zezwierzęceni… Lektura zmusza czytelnika do głębokich refleksji na temat człowieczeństwa i tego, dokąd zmierza nasza cywilizacja. Stawiamy sobie liczne pytania, na które nie można uzyskać odpowiedzi. Co ja zrobiłabym, stojąc w obliczu prawdziwego zagrożenia? Czy 70 lat temu ludzie pokazali swoją prawdziwą naturę? Mimo że większość gimnazjalistów woli lektury o lżejszej tematyce, to ,,1945 Wojna i Pokój’’ zdecydowanie powinna znaleźć się na ich książkowych listach.

Weronika Barra klasa 3c

„Dziesięć stron świata”

Podczas wakacji miałam okazję przeczytać powieść „Dziesięć stron świata” Anny Onichimowskiej. Autorka książki dla młodzieży  to także znana polska poetka i dramatopisarka.                                                                                                                                       

Wydarzenia przedstawione w tekście rozgrywają się we współczesnych czasach. Akcja koncentruje się na problemach i przeżyciach młodych ludzi mieszkających w różnych miejscach świata, na przykład na Ukrainie, w Indiach, w Senegalu.

„Dziesięć stron świata” przedstawia dziesięć historii. Każda z nich jest inna, poruszająca, skłaniająca do przemyśleń.  Piotrek z Warszawy pozuje do aktów, aby zdobyć pieniądze na zaimponowanie pewnej dziewczynie. Aki, młody Japończyk, pomaga bratu Noburo przedrzeć się przez wirtualny świat do rzeczywistości. Cesaria, pracując jako prostytutka, zarabia na rodzinę.  Drzemie w niej ukryty talent tancerki samby.

Książka ta, z pewnością, zasługuje na uwagę czytelników. Po pierwsze, rozwija ich poglądy na świat. Mają oni możliwość przyglądnięcia się z bliska temu, czym zajmuje się młodzież w innych krajach, w jakich warunkach żyje, co skłania ją do podejmowania trudnych życiowych decyzji. Po drugie, mogą oni poznać odmienną kulturę oraz różne wartości i normy zachowania. Ponadto, łatwiej jest im dostrzec warunki, w jakich muszą żyć i radzić sobie młodzi ludzie. Fanatyzm religijny rodziców Madżida, poświęcanie się dla pracy matki i ojca  Ethana, bieda w domu Cesarii to niektóre z nich.

Książka zmusza odbiorcę do refleksji. Stawia pytania, na które niełatwo uzyskać odpowiedź. Dlaczego tak wielu rodziców nie poświęca należytej uwagi swoim dzieciom?  Co można zrobić, aby zapewnić młodym ludziom godne warunki bytu? Jak radzić sobie
w sytuacjach bez wyjścia?

Uważam, że zbiór opowiadań jest bardzo wciągający, czyta się go jednym tchem.   Był on nominowany do nagrody „Książka Roku” przyznawanej przez Polską Sekcję IBBY.

Weronika Rodak IIIc

 „W poszukiwaniu światła”

Podczas wakacji miałam okazję przeczytać powieść pt. „W poszukiwaniu światła” autorstwa Anny Czerwińskiej Rydel. Jest to biografia Marii Skłodowskiej-Curie. Pisarka doskonale odwzorowała postać uczonej i genialnie przelała na papier jej skomplikowany życiorys. Nie jest to jedyna historia życia znanego człowieka, opisana przez tę autorkę. Przedstawiała też losy Fryderyka Chopina i Janusza Korczaka. Jednak to właśnie ta książka była pierwszą z cyklu, opowieści o Wielkich Ludziach.

Cudo literackie o sławnej pani naukowiec, przypadłoby do gustu każdemu. Jest to inspirujące dzieło. Ukazuje, jak jedna kobieta łamie stereotypy tworzone przez lata. Uchyla rąbka tajemnicy z życia Marii Skłodowskiej-Curie. Zachwyca precyzja, z jaką została napisana historia laureatki dwóch nagród Nobla. W odpowiednich momentach trzyma w niepewności, a gdy trzeba, przedstawia ważne wątki bardzo szczegółowo.

Książka jest rewelacyjnie napisana. Nie nudzi się czytelnikowi i można powracać do niej wiele razy, ponieważ zawiera w sobie tyle szczegółow, że zawsze jest szansa na odkrycie nowej treści. Wiek czytającego nie ma znaczenia, ponieważ dla każdego znajdzie się ciekawy fragment. Młodszych zainteresuje dzieciństwo małej Marysi, a starszych mogą zaintrygować losy dorosłej Marii, kiedy to wraz ze swoim mężem, odkryła dwa nowe pierwiastki, godząc jednocześnie obowiązki matki i naukowaca.

 

Warto tam być ...

Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku, Korzenna 33/35

16 IX, godz. 17:30
wykład prof. Andrzeja Januszajtisa, z cyklu Ulice Głównego Miasta – nazwy, historia, budowle. Tematem spotkania będzie ulica Świętojańska.

20 IX, godz. 16:00.
koncert Towarzystwa Przyjaźni Polsko- Norweskiej.

Spotkanie z autorem: 22 IX, godz. 18:00
Anna Janko                                        
Prowadzenie: Magdalena Grzebałkowska

27 IX, godz. 11:00.
Krakowski Salon Poezji, spotkanie 150.

Spotkanie z autorem: 6 X, godz. 18:00
Andrzej Kasperek                              
Prowadzenie: Daniel Odija

Spotkanie z autorem: 20 X, godz. 18:00
Stefan Chwin                                   
Prowadzenie: Roksana Jędrzejewska-Wróbel

 

2014/2015

opis filmu: "Złodziejka książek" - Martyna Podlewska IIIE

 Na początku tego roku miałam okazję być w kinie na filmie "Złodziejka książek", w reżyserii Briana Perci. Obraz powstał na podstawie powieści Markusa Zusaka pod tym samym tytułem. W główne role wcielili się: Emily Watson, Geoffrey Rush i młoda kanadyjska aktorka Sophie Nelisse.

Wydarzenia rozgrywają się w czasie drugiej wojny światowej, na przedmieściach Monachium. Film ukazuje losy niemieckiej dziewczynki, która trafia do rodziny zastępczej. Przez wyrozumiałość i dobroć "nowy" ojciec zyskuje zaufanie Liesel. Uczy ją czytać i przekazuje miłość do książek. Po niedługim czasie przybrani rodzice przyjmują do domu Żyda, aby ukryć go przed brutalnymi hitlerowcami. Dziewczynka zaprzyjaźnia się z młodzieńcem. Gdy chłopak z wycieńczenia i zimna choruje, Liesel przychodzi do niego dodać mu otuchy. Czyta mu książki, tym samym napełniając go nadzieją i ratując mu życie. Ponieważ hitlerowcy palą książki, dziewczyna kradnie je od znajomej kobiety, zwracając po jakimś czasie.

W filmie na uwagę zasługuje paru aktorów grajacych główne role. Kobieta wcielająca się w matkę jest osobą chłodną, patrzącą trzeźwo na realia wojny. Próbuje połączyć koniec z końcem, aby jej rodzina nie głodowała. Jednak w niektórych sytuacjach ujawnia swoją troskę i miłość do dziewczynki. Zupełnie inaczej pokazany jest ojciec. Traktuje Liesel z ciepłem od samego początku. Czasami podchodzi do spraw lekkodusznie. Tworzy dla Małej w piwnicy tablicę, na której razem zapisują nowo poznane słowa. Stara się osłodzić dziewczynce, smutne czasy wojny. Jest osobą dodającą otuchy. Nawet, gdy rodzinie zagrażało niebezpieczeństwo, chowając się w ciemnym schronie, grał na akordeonie. W takiej chwili umiał zachować nutę nadziei i magii. Liesel to wrażliwa i mądra dziewczyna. Kieruje się sercem przy podejmowaniu decyzji. Wprowadza miłość i ociepla relacje w rodzinie starszych ludzi. Jest odważna nie boi się ryzykować, gdy chodzi o jej najbliższych. Wszystkie te postacie są, moim zdaniem, bardzo naturalnie i realistycznie przedstawione.

Warto też podkreślić, że muzykę do filmu stworzył wybitny amerykański kompozytor John Williams. Swoimi utworami wprowadza nas w odpowiednią dla sytuacji atmosferę.

Uważam, że warto zobaczyć ten obraz. Pokazuje wojnę z trochę innej perspektywy, widzianą oczami małej niemieckiej dziewczynki, a nie jak najczęściej z punktu widzenia Polaków. Dzięki filmowi uświadamiamy sobie, że nie wszyscy Niemcy byli posłuszni Hitlerowi. Niektórzy buntowali się i pomagali Żydom. Pragnęli miłości, przyjaźni, rodziny i pokoju, zupełnie tak jak my.

Ten film naprawdę mnie poruszył...

 

 

2013/2014

„Blondynka w Londynie”

                Podczas wakacji miałam okazję przeczytać książkę Beaty Pawlikowskiej pod tytułem „Blondynka w Londynie”. W swoim najnowszym dziele autorka opisuje powrót do tego miasta oraz zmiany, jakie zaszły w nim i w niej samej.

            Dziennik wspomnień znanej podróżniczki rozpoczyna się w momencie otrzymania zaproszenia Komitetu Igrzysk Olimpijskich. Wraz z dwudziestoma pięcioma innymi Polakami, aktorami, dziennikarzami i nikomu nieznanymi ludźmi nasza bohaterka zostaje poproszona o wzięcie udziału w londyńskiej sztafecie rozpoczynającej to wydarzenie. Przyjazd do stolicy Anglii to dla niej okazja do refleksji nad samą sobą. Pani Beata przywołuje swoją pierwszą wizytę w Londynie w czasach, gdy paszport był przywilejem, a zachodni świat jawił się jako kraina szczęścia i dobrobytu. Pisarka otwarcie przyznaje się do swoich słabości sprzed dwudziestu lat, kiedy jak setki innych młodych ludzi pozbawionych perspektyw i niedocenionych, miała nadzieję na „lepsze życie”. Nie kończy się jednak na samych wspomnieniach, ponieważ podróżniczka postanawia odwiedzić miejsca związane z tamtymi czasami: hotel, w którym pracowała nielegalnie jako sprzątaczka, sklepy z płytami, kluby muzyczne… „Dwadzieścia lat temu byłam Kopciuszkiem. Zagubiona , nieszczęśliwa, rozpaczliwe usiłująca poukładać swoje życie w całość.

            Teraz wracam jako szczęśliwy człowiek. Kocham moje życie, uwielbiam to, co robię, zajmuję się dokładnie tym, co sobie najgoręcej wymarzyłam.” Trudno nie zgodzić się z panią Beatą, gdy czytamy o jej aktualnych przeżyciach. Nawet sama w obcym kraju jest pozytywnie nastawiona do ludzi, świetnie się z nimi dogaduje – nie tylko dzięki znajomości wielu języków – docenia różnorodność miasta: „ W Londynie jest cały świat! Wszystkie kolory skóry, kształty oczu, religie i języki.”

Kluczowym punktem książki jest sama sztafeta, kiedy to autorka, czując się powiązana z każdym jej uczestnikiem, widzem i turystą, wspomina swoje wybory, które sprawiły, że jest tym, kim zawsze być chciała. „Przez te czterysta metrów sztafety przebiegłam chyba przez całe swoje życie.”

            Warto sięgnąć po tę pozycję, ponieważ autorka utwierdza nas w przekonaniu, że to, kim będziemy, zależy wyłącznie od nas samych. „Kiedyś byłam Kopciuszkiem. A teraz jestem królową. Królową mojego życia.”

Agata Butkiewicz

 

 

2012/2013

     27 stycznia 2013 roku uczniowie klasy 1f wzięli udział w niezwykłym 125 Krakowskim Salonie Poezji w Gdańsku. Pod opieką wychowawczyni , pani Wiesławy Leoniec udali się do Ratusza Starego Miasta, gdzie Marta Jankowska czytała wiersze z tomiku Wisławy Szymborskiej  zatytułowanego „ Przypadek”.

   Aktorka Teatru Wybrzeże nie tylko brawurowo interpretowała teksty naszej Noblistki, ale wzbogacała przekaz własnymi, oryginalnymi komentarzami. Na saksofonie grała młoda artystka, studentka Akademii Muzycznej w Gdańsku.

  Uczestnicy tego poetyckiego poranka przeżyli wspólnie coś, co trudno wyrazić słowami ...


 

17 lutego postanowiłam wybrać się do Teatru im. Słowackiego w Krakowie na spotkanie z cyklu „Krakowski Salon Poezji”. Tym razem poświęcone było ono Leszkowi Aleksandrowi Moczulskiemu, z okazji jego 75 urodzin. Miało ono tytuł „Poranek z nadzieją”.

Gdy doszłam do teatru, dwie godziny przed rozpoczęciem uroczystości, stało już kilka osób. Spytały mnie, czy mam wejściówkę. Bardzo się zdziwiłam, bo myślałam, że wejść może każdy. Zajęłam miejsce w kolejce i starsza pani poinformowała mnie, że jestem 11. Z upływem czasu ludzi przybywało. Tuż przed dwunastą zebrało się już ponad 200 osób. Po lewej stronie ustawiali się ci, którzy mieli wejściówki, a po prawej ci bez biletów. W każdej z tych dwóch kolejek toczyły się dyskusje na temat poezji, ogromnego tortu, który może będzie oraz tego, jak dotrzeć do środka. Lecz drzwi cały czas pozostawały zamknięte. Napięcie rosło, a tłum napierał. Stałam już na jednej nodze, przyciśnięta do ściany. Nie spodziewałam się takiego tłoku, ścisku i zamieszania w oczekiwaniu na godzinę z poezją. Przypomniały mi się historie mojej babci o czasach PRL-u, kiedy tak samo wyczekiwano na kawałek mięsa czy owoce cytrusowe. Średnia wieku otaczających mnie osób również była bliska wiekowi mojej babci. Zastanawiałam się, czy tym starszym ludziom nie jest ciężko. Rozejrzałam się po twarzach babć i dziadków wokół mnie i zdziwiłam się - oni byli zadowoleni.

Wreszcie drzwi otworzono. Na początku wchodziły tylko osoby z wejściówkami. Myślałam, że trwa to całe wieki. Aż wreszcie zaczęto wpuszczać osoby bez zaproszeń. Weszłam jako przedostatnia, ponieważ tego dnia było tylko 12 miejsc dla tych z kolejki bez biletów. Nie wierzyłam w moje szczęście. Zanim jednak zdążyłam się tym nacieszyć, znalazłam się na widowni Dużej Sceny Teatru im. Słowackiego i to w samym środku pierwszego rzędu, gdyż tam akurat były wolne miejsca. W najbliższej loży siedział sam poeta z rodziną, a wokół mnie rozpoznawałam samych znanych artystów i pisarzy.

Uroczystość rozpoczęła Anna Dymna, gospodyni Salonu Poezji. Nazwała Leszka Aleksandra Moczulskiego przyjacielem i czarodziejem. Nawiązała też do jego wiersza pt. „Całą jestem w skowronkach”. Podczas tego spotkania aktorka, a także Krzysztof Orzechowski, czytali wiersze jubilata. Utwory tego poety śpiewali m.in.: Jan Kanty Pawluśkiewicz, Elżbieta Towarnicka, aktorzy teatru im. Słowackiego. Po godzinie słuchania tekstów czytanych i śpiewanych całkowicie zapomniałam o dwugodzinnym staniu w kolejce oraz o mrozie panującym na ulicach Krakowa. Dzięki  artystom zanurzyłam się w świecie poezji Leszka Aleksandra Moczulskiego, takiej pozytywnej, pełnej nadziei, miłości i zachwytów. Dzięki tej uroczystości dowiedziałam się, że jest on autorem wielu słów piosenek dobrze mi znanych, a śpiewnych przez Grzegorza Turnaua, Skaldów, Marka Grechutę i innych. I chociaż wielkiego urodzinowego tortu nie było, to i tak muszę przyznać, że była to niezwykła uczta dla ducha. Żałuję tylko, że na takie spotkania z poezją nie można wejść bez wejściówek, bez stania w ogromnej kolejce, bez przepychania…

Ula Tlaga kl. II

 

2011/2012

  • Wizyta w Galerii

W ramach cyklicznych wyjść do instytucji prezentujących kulturę wysoką panie Iwona Luranc - Iskierko i Jolanta Zawada tym razem zaproponowały młodzieży wizytę w jednej z trójmiejskich galerii prezentujących sztukę współczesną połączoną z warsztatami. Chyba było warto, bo młodzieży spotkanie z twórczością współczesnych artystów podobało się.

A oto relacja jednej z uczestniczek.

            27 stycznia 2012r. w naszym gimnazjum został zorganizowany przez panie Jolantę Zawadę i Iwonę Luranc – Iskierko wyjazd do Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Mieliśmy tam okazję brać udział w warsztatach, podczas których poznaliśmy kilka nurtów sztuki nowoczesnej. Otrzymaliśmy także zadanie do wykonania w grupach, polegające na przekształceniu zdjęcia sławnej osobna jeden z poznanych stylów(pop art., graffiti, komiks, hiperrealizm). Następnie oglądaliśmy wystawę prac Witosława Czerwonki pt. „To tylko światło”. Wszystkie dzieła prezentowane były w formie animacji. Później podziwialiśmy twórczość Marii Pinińskiej – Bereś w cyklu zatytułowanym”Imaginarium cielesności”, prezentującą niekonwencjonalne wyobrażenie kobiecego ciała. Następnie przeszliśmy do pomieszczeń z rzeźbami Adama Myjaka. Wystawa została zorganizowana z okazji czterdziestolecia pracy twórczej i dydaktycznej autora. Motywem przewodnim były popiersia i sylwetka człowieka. Na zakończenie zajęć naszym zadaniem było udzielenie odpowiedzi na pytania związane z obejrzanymi wystawami.

Udział w tak urozmaiconych zajęciach dostarczył mi niezapomnianych wrażeń, zwłaszcza, że uczestniczyłam w nich po raz pierwszy. Wychodząc z Państwowej Galerii Sztuki czułam się wspaniale. Bardzo mi się podobało i chciałabym uczestniczyć w podobnych zajęciach w przyszłości.

Adrianna Andrzejewska klasa II

  • Spacer po Gdańsku

W styczniu 2012 roku nasze gimnazjum zainicjowało udział w projekcie edukacyjnym „Gdańskie Miniatury”, którego pomysłodawcą i organizatorem  jest Fundacja Gdańsk 2016. Celem przedsięwzięcia jest  udział uczniów gdańskich szkół w spacerach, podczas których zawodowi przewodnicy oprowadzają ich po ulicach naszego miasta. Wędrują śladami bohaterów legend gdańskich i ciekawych historycznych miejsc. Wędrówka   połączona jest  z grą miejską – rozwiązywaniem zagadek związanych z odwiedzanymi miejscami.

Odpowiedzialnym za merytoryczną stronę spacerów jest historyk Krzysztof Murawki.

Trasy spacerowe, relacje uczestników oraz zdjęcia zamieszczane są na stronie : http://ibedeker.pl/spacery/legendy-glownego-miasta-czyli-styczniowe-gdanskie-miniatury/#ixzz1nTwl7MNQ
 

Oto relacja z pierwszego spaceru, w jakim uczestniczyła klasa I b naszego gimnazjum.

Spacerkiem po Gdańsku

26 stycznia wybraliśmy się z całą klasą i pod opieką nauczycieli na wycieczkę do Gdańska. W planach mieliśmy zwiedzanie najważniejszych zabytków naszego miasta podczas 1,5 –godzinnego spaceru. Autobus linii 210 zabrał nas z Osowej do centrum.

Spotkanie z przewodnikiem zaplanowane było pomiędzy Złotą Bramą a Wieżą Więzienną. Po omówieniu spraw organizacyjnych dostaliśmy kartki z zagadkami do rozwiązania związanymi z czekającym nas spacerem. Pomyślałam, że może czekać nas świetna zabawa.

Pierwszym zwiedzanym obiektem okazała się Katownia. Następnie wysłuchaliśmy opowiadania o Targu Węglowym oraz Wielkiej Zbrojowni. Później podziwialiśmy wspaniałą kamienicę Czerwony Rumak. Wysłuchaliśmy też smutnej historii Jakuba i Anny, postaci, których figury można zobaczyć w portalu dawnego szpitala Świętego Ducha. Ostatnim punktem wycieczki była Złota Kamienica na Długim Targu, przy której ustawiliśmy się do pamiątkowego zdjęcia.

Mróz nas nie rozpieszczał, więc z przyjemnością weszliśmy do siedziby organizatora spaceru – Fundacji Gdańsk 2016, gdzie poczęstowano nas gorącą herbatą. Ogrzani udaliśmy się na przystanek autobusowy i wróciliśmy pod szkołę.

Uważam, że ten spacer był dla nas bardzo pożyteczny. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawostek, których pewnie nigdy sami byśmy nie odkryli. Na pewno wykorzystamy tę wiedzę do nauki w szkole. Wycieczkę zaliczyliśmy do udanych.

Julia Kalinowska klasa I b

 

Zapraszamy do obejrzenia galerii:

  • wystawa poświęcona 30. rocznicy ogłoszenia stanu wojennego w Polsce, która odbyła się w czytelni biblioteki - TUTAJ
  • wizyta uczniów w Panstwowej Galerii Sztuki w Sopocie - TUTAJ
  • Bożonarodzeniowe Anioły - wystawa prac uczniów realizowanych na zajęciach plastycznych pod okiem pani Iwony Luranc-Iskierko - TUTAJ
  • prace konkursiwe o bezpieczeństwie na drodze - TUTAJ
  • Spacer po Gdańsku śladami legend naszego miasta - TUTAJ
  • nasi uczniowe z wizytą w Pracowni Komiksowej - TUTAJ
  • bazgroły z mojego zeszytu - TUTAJ